sobota, 19 września 2015

Obedrzeć z szarości naszą tęczę...

.Kiedy idę przez łąkę, czuję jakby świat się zatrzymał.. 
Słońce świeci, wiatr delikatnie rozwiewa mi włosy,kolorowe liście otulają drogę, w powietrzu czuć już jesień. Jeszcze ciepłą, choć surową i wilgotną. Pod stopami czuję jak ziemia tętni życiem. Żuczek, biedronka czy mrówka mozolnie wykonują swój plan.Zamykam oczy i liczy się tylko ta chwila. Oddech, jeden drugi, niech nozdrza poczują to.  I ten śpiew łąki pieści mnie od środka, dając ukojony spokój mym starganym nerwom. Już nie pędzę. Jest bezpiecznie, choć na tą jedną chwilę. 



 . Natura wokół mnie idzie swoim rytmem. Zupełnie nie zdając sobie sprawy z naszej gonitwy. Gonitwy... tylko za czym? Miłością? Karierą? Pieniędzmi? Mieć czy być? Odwieczne pytanie filozofów. Realna prawda jest taka, że by żyć godnie, trzeba coś mieć. Cóż to dla nas samych będzie? To nam jedynie serce podpowie..

. Być szczęśliwym. Cieszyć się z poranka, ze smaku kawy, uśmiechu bliskiej nam osoby. To takie proste.. Pod warunkiem, że sami sobie na to pozwolimy. Pozwólmy sobie na bycie szczęśliwym. Pozwólmy sobie na marzenia. One dają siłę. One sprawiają, że rosną nam skrzydła. One obdzierają z szarości naszą tęczę.... 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz